Dżentelmeni i Dandysi znaleźli wydawcę. Książkę opublikuje Sophisti Book!

Udostępnij

Dorota Wróblewska z Sophisti i ja postanowiłyśmy połączyć siły. W wyniku tej decyzji 9 marca w dniu moich urodzin „Dżentelmeni i Dandysi” znaleźli wydawcę. Podpisałyśmy umowę i chcemy opublikować książkę w maju tego roku.

Umowa wydawnicza między Agnieszką L. Janas a Sophisti Book na wydanie "Dżentelmenów i dandysów" , Warszawa 09.03.2016 rok.

Umowa wydawnicza między Agnieszką L. Janas a Sophisti Book na wydanie „Dżentelmenów i dandysów” , Warszawa 09.03.2016 rok.

Dorota Wróblewska (wydawca) i Agnieszka L. Janas podpisują umowę wydawniczą. 09.03.2016 rok. Warszawa, Saska Kępa.

Dorota Wróblewska (wydawca) i Agnieszka L. Janas podpisują umowę wydawniczą. 09.03.2016 rok. Warszawa, Saska Kępa.

To oznacza szalone wyzwanie, ale kto jeśli nie my może dać radę takiemu zadaniu?  Książka poświęcona będzie mężczyznom ( a także ich środowisku rodzinnemu i zawodowemu), którzy ubierali się i świadomie wykorzystywali modę w tworzeniu wizerunku w czasach, które absolutnie temu nie sprzyjały. Co to oznaczało? O tym piszę we Wstępie, pełnym cytatów i wspomnień osób, które w nim zaistniały, ale nie są pełnokrwistymi bohaterami książki. Dlaczego? O tym decydowały różne względy np. zdrowie, występowanie przez nich jako bohaterzy innych publikacji, w których jednakowoż zdecydowanie zabrakło wątku modowego, czy wzięcie udziału  w publicznej dyskusji i tam przedstawienie swoich wspomnień.

Zatem na dobry początek  – fragment wstępu wyjaśniającego narodziny i istotę mody męskiej PRL-u. Tej nie byłoby bez potrzeb estetycznych, buntu przeciwko narzucanym wzorcom oraz szykownych dziewczyn.  

„Emancypacja młodzieży, jej kultury i mody w Polsce przebiegała pod rządami komunistów. Dla władzy: moda, muzyka, zachodnia kultura były naturalnym wrogiem. Szczególne silne natężenie walki z nimi nastąpiło w czasach stalinowskich. Noszenie modnych strojów, a przede wszystkim „imperialnych” dżinsów, traktowane było jako wyzwanie rzucone systemowi. Modę zachodnią wśród dziewcząt zwalczała znaczna część społeczeństwa. Została ona wmanipulowana i zaangażowana w walkę o zwycięstwo klasy robotniczo-chłopskiej. Jednak nie lepiej było na drugim biegunie. Wciąż bardzo silny kościół katolicki kazał wiernym w każdej młodej, modnie ubranej kobiecie widzieć osobę o podejrzanej konduicie moralnej. Barbara Hoff wspomina wakacje w Jastarni w latach 50.:  

„Miałam „rybaczki”, czyli spodnie czarne za kolana. Ksiądz na kazaniu w niedzielę dał przykład kompletnej zgrozy – „ta dziewczyna, co nosi takie spodnie czarne”. Były synonimem zepsucia. I moja rybaczka, u której mieszkałam, miała problem: czy mnie wywalić, czy trzymać. Bo wszyscy miejscowi słyszeli to kazanie i była straszna chryja. Nic w nich nie było takiego szczególnego …  Ale były modne! Ludzie modni mieli przeciwko sobie: partię i wzorce radzieckie, kościół i rodziców oraz całe społeczeństwo, które wyło za każdym modnie ubranym człowiekiem.” 

Do walki z chłopakami, ubranymi w stylu bikiniarza (szeroka marynara, wąskie spodnie do kostek, skarpety w paski, buty na słoninie i włosy uczesane w plerezę zwaną też  „kaczym kuprem”), battle dress czy amerykańskie dżinsy, nie mówiąc już o późniejszych hipisach i punkach władza zmobilizowała: milicję, szkołę, komunistyczne organizacje młodzieżowe. Chłopcy byli spisywani przez milicjantów, wsadzani do aresztów, bywało, że bici, ich długie włosy przemocą strzygli członkowie Związku Młodzieży Socjalistycznej lub funkcjonariusze. Strojenie się dla szykownych dziewcząt wymagało sprytu, by zdobyć odpowiedni strój w warunkach gospodarki uspołecznionej, która oznaczała stały niedobór wszystkiego. Ważniejsza od sprytu była jednak odwaga, aby w modnym ubraniu wyjść na ulicę.

Szczęścia, w tym względzie, nie miał Adam Jasser (ur. 1936 rok), sławny żeglarz popularyzator i założyciel Bractwa Żelaznej Szekli, kapitan żaglowców, organizator prestiżowych Tall Ships’ Races.

 „Byłem wtedy uczniem liceum Poniatowskiego w Warszawie i marzyłem, aby mieć prawdziwe, amerykańskie dżinsy W naszej klasie był niejaki Kozłowski, który dostawał paczki z Ameryki. Zbieraliśmy znaczki i za jakąś serię bardzo ciekawych trójkątów dostałem od niego dżinsy wranglery. Na drugi dzień poszedłem w nich do szkoły. Na dużej przerwie zwołano wszystkich uczniów na boisko. Niczego się jeszcze wtedy nie spodziewałem. Zobaczyłem rozstawiony stół przykryty czerwonym płótnem i wtedy domyśliłem się, że to na pewno będzie w mojej sprawie. Zetempowcy wstawali zza tego stołu i jeden po drugim mówili „seriami”, że dzieci giną na wojnie koreańskiej*, a zobaczcie, w co ON się ubrał. Element wywrotowy! Wywołano mnie na środek. Stał tam parawan i za nim przygotowane były dla mnie spodnie khaki. Swoje dżinsy musiałem wrzucić do rozpalonego ogniska. To było w 1952 roku! A potem moda męska to była wystawa „Oto Ameryka”. Wszyscy na nią poszliśmy. Zdecydowanie uważam, że moda męska, młodzieżowa zawsze w Polsce istniała! wspomina kapitan Jasser.

Wystawa  „Oto Ameryka” miała propagandowo zohydzić Stany Zjednoczone, a stała się źródłem informacji o kulturze pop i modzie. Widzowie przychodzili by nacieszyć oczy: bikiniarskimi krawatami i ubraniami, komiksami. Miniaturowe aparaty fotograficzne i inny „sprzęt szpiegowski” wywoływał podziw i rozpalał wyobraźnię. Ludzie uodpornieni na stalinowskie slogany nie wierzyli w pokazywaną makabrę, chłonęli kolorowy, wolny świat. Marek Hłasko – „Piękni dwudziestoletni”:

„W roku 1952 urządzono w Arsenale wystawę pod dramatycznym tytułem: „Oto Ameryka”. Nazbierano do cholery i trochę eksponatów; pistolety dla szpiegów, bomby napalmowe, komiksy zrobione z „Braci Karamazow” i trupy jakichś Murzynów. Skutki wystawy były straszliwe; godzinami czekało się w kolejce na wejście, gdyż ludzie chcieli zobaczyć cokolwiek amerykańskiego; ludzie chcieli zebrać jakiekolwiek informacje o kraju czterdziestu ośmiu gwiazd”

Wiele osób wspominając swoje doświadczenia i boje o bycie modnym podkreśla wyraźny podział w społeczeństwie na modnych i młodych oraz resztę.

„Moda męska w Polska kojarzy mi się z takim obrazem. W 1966 roku stoję pod kawiarnią Blikle w Warszawie w marynarce dwurzędowej ze złotymi guzikami, mam do tego dżinsy. I tłum wyje na mój widok. Chce mnie zlinczować! Jak film „A Hard Day’s Night”** był wyświetlany w kinie „Moskwa” to stała (obok kina – ALJ) buda milicyjna, taki „barowóz. Panowie mieli maszynkę do golenia i takim facetom jak ja, którzy mieli włoski do końca ucha, robili w nich dziurę. Naród wyglądał potwornie! Wystarczy zobaczyć zdjęcia z kolejki w Hofflandzie, gdzie stoi jakaś nieprawdopodobna tłuszcza. I my się zastanawiamy (z Barbarą Hoff – ALJ) jak ci ludzie mogli to kupować. Na mieście było może 100 osób, które były ubrane. Może 50! Wszyscy spotykali się na Nowym Świecie i na Chmielnej. I to była manifestacja. Chodziło o demonstrację, że nie lubimy socjalizmu. Cała reszta dymała w sandałach i skarpetach ku chwale ojczyzny i socjalizmowi. Były pełne sklepy „cudownych” garniturów z opadłymi ramionami, które projektowali projektanci po Akademii Sztuk Pięknych, nie wiedzieć czemu. Były pełne sklepy butów męskich, nie można ich było założyć, ale były ze skóry! Taki był dziwny świat. Dopiero w czasach hipisów trochę się zaczęło ruszać. Ale to też na zasadzie 100, 200 osób góra!”mówi Robert Kulesza, fotograf, mąż Barbary Hoff.

 „Janusz Nasfeter***, który z natury wyglądał bardzo dobrze – był przystojny, miał piękne włosy, piękne oczy – przyjechał ze swoją młodą żoną do Jastarni. Całą paczką siedzieliśmy na plaży. Podeszli do nas, a nie znali nikogo, i powiedzieli: „Czy moglibyśmy z wami siedzieć i chodzić, bo ludzie nam tak dokuczają za to, jak wyglądamy, że nie możemy już wytrzymać”. W JASTARNI, miejscu, gdzie przyjeżdżała elita. W Domu Zdrojowym Matuszkiewicz**** grał na saksofonie, a myśmy chodzili tańczyć do jego muzyki”dodaje Barbara Hoff.

Wspomnienia młodości wszystkich bohaterów tej książki, a także innych mężczyzn (zebrane w tym wstępie), pokazują, że liczba ludzi, którzy się ubierali jest w wypowiedzi pesymistyczna i zaniżona.” Na szczęście!  O czym w następnym wpisie, w którym przestawię bohaterów książki.

 Przypisy

*Wojna koreańska  toczyła się w latach 1950–1953 na Półwyspie Koreański między komunistycznymi siłami KRLD (północnokoreańskimi) i wspierającymi je wojskami ChRL, a siłami ONZ (głównie amerykańskimi) wspierającymi wojska Republiki Korei (południowokoreańskie). Polska poparła komunistów.

** Kino już nie istnieje. Film „A Hard Day’s Night”, w którym grają i śpiewają członkowie zespołu The Beatles miał premierę w lipcu 1964 roku. Na ekrany w Polsce wszedł we wrześniu 1965 roku.

*** Janusz Nasfeter (1920-1998), reżyser, scenarzysta filmowy i pisarz. W jego filmach grali m.in. Zbigniew Cybulski, Elżbieta Czyżewska i Daniel Olbrychski.

**** Jerzy „Duduś” Matuszkiewicz, muzyk jazzowy, saksofonista i kompozytor. Skomponował ścieżki dźwiękowe do wielu znanych seriali PRL m.in. „Stawiam na Tolka Banana”, „Wojna Domowa”, „Czterdziestolatek”, „Janosik”, „Alternatywy 4”, a także filmów t tym: „Jak rozpętałem drugą wojnę światową”, „Poszukiwany, poszukiwana”, „Wierna rzeka”, „Syzyfowe prace”.