Love, Style, Life – życie z klasą najsławniejszej blogerki modowej. A na marginesie recenzji rozważania o prowadzeniu bloga „Agnieszka o modzie”.

Udostępnij

Garance Dore,  bo o niej mowa, to pierwsza osoba, która przychodzi mi na myśl, gdy jestem pytana, kto jest najsławniejszą blogerką modową.  I jest to o tyle dziwne, że praktycznie nie czytam jej bloga. Prawda jest taka, że moja znajomość języka angielskiego nie pozwala mi w pełni docenić poczucia humoru, erudycji, zabawy słowami. Francuskiego nie znam zaś w ogóle. Owszem, oglądam zdjęcia, czasem coś przetłumaczę na nasze. To jednak zbyt mało, aby poznać i docenić taką osobowość i talent. Dlatego z radością kupiłam polski przekład książki Garance Dore „Love, style, life”.

Garance Dore About me september-2014. Zdjęcie z bloga www.garancedore.fr/en

Garance Dore, september-2014. Zdjęcie z bloga www.garancedore.fr/en

Zaczęłam od starannego przekartkowania, obejrzenia zdjęć i rysunków. Oglądałam z przyzwyczajenia.  Zdjęcia to zdecydowanie najsilniejsza cecha bloga Garance, a charakterystyczne rysunki …  Od nich autorka zaczęła przygodę z blogowaniem. Są więc istotną cecha wyróżniającą ją w sieci. Uwielbiam ilustracje modowe! Potem uświadomiłam sobie, że rozumiem każde słowo  … Ta konstatacja bardzo mnie rozbawiła;  zaczęłam czytać. Nie zawiodłam się! Książka w przekładzie Anny Gralak napisana jest skrzącą się humorem polszczyzną, styl jest lekki, ale nie wesołkowaty. Jeśli takim francuskim i angielskim posługuje się Garance – to jestem pełna podziwu!

Okładka książki "Love, style, life" Garance Dore. Zdjęcie z bloga www.garancedore.fr/en

Garance Dore „Love, style, life, okładka książki . Zdjęcie z bloga www.garancedore.fr/en

Background tour. Zdjęcie z bloga www.garancedore.fr/en

Garance Dore, background tour. Zdjęcie z bloga www.garancedore.fr/en

Garance Dore, illustration. Zdjęcie z bloga www.garancedore.fr/en

Garance Dore, illustration. Zdjęcie z bloga www.garancedore.fr/en

Les_coquettes under it Garance Dore. Zdjęcie z bloga www.garancedore.fr/en

„Les coquettes under it”, Garance Dore. Zdjęcie z bloga www.garancedore.fr/en

Zdjęcie z bloga www.garancedore.fr/en

Zdjęcie z bloga www.garancedore.fr/en

Autorka przedstawia swoje poglądy na modę i dobry styl na przykładzie zabawnych historyjek. Zamieszcza anegdoty, które pokazują różnice między życiem w Paryżu (może nieco szerzej zachodniej Europie) i w Nowym Jorku. Takim klasycznym przykładem jest użycie zwrotu „kocham cię”. We Francji to ważna deklaracja uczuć, słowa otwierające nowy rozdział w życiu. Grance  wypowiada „kocham cię” mimochodem do ojca i wywołuje konsternację. Ojciec nie rozumie właściwie co powiedziała i dlaczego w czasie błahej rozmowy przez telefon. Usiłuje dociec co się stało! I nie dlatego, że nie darzą się z Garance uczuciem (jest dokładnie przeciwnie), ale dlatego, że padło niepodziewanie bez związku z ich życiem! Tymczasem  w NY zwrot ten jest na porządku dziennym i zastępuje inne np.: „jesteś miła”, „to uprzejme z twojej strony”, czy „fajna z ciebie dziewczyna (facet)”. Innym, pięknym, przykładem jest opis podziękowania np. za przysługę czy wspólnie spędzony czas, które nastąpiło w korespondencji mailowej. W Nowym Jorku przeradza się to w łańcuszek podziękowań za podziękowanie z podziękowaniem oraz czekanie kto pierwszy nie wytrzyma, odpuści, czyli okaże się gburkiem. Garance z werwą omawia składniki dobrego stylu (np. białe wysokie majtki bawełniane), zasady odpowiedniego zachowania się – co nie znaczy sztywnego –tylko godnego traktowania innych ludzi. Nie szczędzi historii z własnego życia. Wydają się być szczere, bo choć często intymne nie są „sensacyjne”. Są opowiedziane z zaangażowaniem i w dobrym guście. Przedstawia historię własnego sukcesu.

Garance Dore, "This is trending". Zdjęcie z bloga www.garancedore.fr/en

Garance Dore, „This is trending”. Zdjęcie z bloga www.garancedore.fr/en

Recenzję z książki Garance Dore piszę w przededniu 3 „urodzin” mojego bloga „Agnieszka o modzie”. Nawet nie próbuje porównywać tego, co robię z blogiem autorki książki. To byłoby kompletnie bez sensu i świadczyłoby albo o zwykłej megalomanii albo wręcz o masochizmie. Po trzech latach  spędzonym w blogosferze, obserwacji życia które się w niej toczy, prowadzonych w niej działań – doszłam do wniosku, że muszę podjąć decyzje dotyczące mojej w niej obecności. Mówiąc wprost – trudno mój blog nazwać czymś innym niż moją wizytówką, albo raczej adresem na różowym kartoniku.

Jestem wdzięczna każdemu, kto poświęcił mi chwilę. Otworzył i przeczytał artykuł. Obejrzał zdjęcia. Zainteresował się tym, co mnie zaciekawiło i chciał się o tym dowiedzieć. Ta moja garstka wspaniałych Czytelników to mój sukces.

Musze jednak spojrzeć prawdzie w oczy. W tej formie, a jest ona świadomie wybrana i konsekwentnie kultywowana, blog „Agnieszka o modzie” nie ma żadnych szans, aby zaistnieć szerzej. A ja nie piszę do szuflady i mam potrzebę publicznego wypowiadania się na interesujące mnie tematy.

Nie jest możliwe, aby nagle blog mój stał się szafiarski – wystarcza mi do szczęścia liczba moich zdjęć w nim zamieszczanych. Nie wierzę też w nagły wybuch jego popularności. Cóż bowiem miałoby ją spowodować? Za nieco ponad pól roku kończy się czas wykupionej usługi hostingu. Mam tyle czasu, aby podjąć decyzję: czy utrzymuję go, czy też rezygnuję z jego prowadzenia.

Do tego czasu będą powstawały kolejne recenzje książek – szykuję już wpis o „Carycy” – książce Marty Sztokfisz opowiadającej o Jadwidze Grabowskiej (chyba?!) oraz z wiekopomnej pracy „O Kiczu” Andrzeja Banacha – ważnym głosie we dyskusji o istocie tego zjawiska w sztuce, a  moda wszak jest sztuką! Na półce czekają na swoją kolej przeczytania: debiut Karoliny Sulej „Modni” oraz „Bielizna, Futra i Bracia Jabłkowscy”  duetu Jeziorska&Łęczycka. Zapewne też będzie miało miejsce kilka wydarzeń modowych, które będę mogła obserwować. I wiem, że ulegnę czarowi zdjęć ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego i przygotuję artykuły nimi inspirowane.

Bądźcie więc ze mną, Drodzy Przyjaciele i Czytelnicy. Czekam na Wasze opinie o moim blogu – znalazł się na rozdrożu, a Wasze zdanie zawsze było dla mnie ważne.