„Niegrzeczny chłopiec” spotkał się z Czytelnikami w Pop-up Modo

Udostępnij

W przededniu Walentynek w strefie pop-up Modo, czyli miejscu, gdzie projektanci, którzy nie maja jeszcze swoich butików mogą sprzedawać swoje stroje odbyło się nasze spotkanie z Czytelnikami. Poprowadziła je nasza niezawodna przyjaciółka Marzanna Lesiakowska-Jabłońska, prorektor Viamoda Szkoły Wyższej w Warszawie.  Pop-up Modo znajduje się w centrum handlowym Domy Mody Modo w Warszawie.

Jerzy Antkowiak, spotkanie z Czytelnikami w centrum handlowym Domy Mody Modo, Warszawa,13.02.2016 rok. Fot. Paweł Janas

Jerzy Antkowiak, spotkanie z Czytelnikami w centrum handlowym Domy Mody Modo, Warszawa,13.02.2016 rok. Fot. Paweł Janas

Agnieszka L. Janas i Jerzy Antkowiak, autorzy "Antkowiak. Niegrzeczny chłopiec polskiej mody". Spotkanie w Pop-au Modo, 13.02.2016 rok. Fot. Paweł Janas

Agnieszka L. Janas i Jerzy Antkowiak, autorzy „Antkowiak. Niegrzeczny chłopiec polskiej mody”. Spotkanie w Pop-au Modo, 13.02.2016 rok. Fot. Paweł Janas

Marzanna Lesiakowska-Jabłońska, prorektor Viamoda Szkoła Wyższa, Jerzy Antkowiak, Agnieszka L. Janas, spotkanie z Czytelnikami Pop-up Modo, Warszawa 13.02.2016 rok. Fot. Paweł Janas

Marzanna Lesiakowska-Jabłońska, prorektor Viamoda Szkoła Wyższa, Jerzy Antkowiak, Agnieszka L. Janas, spotkanie z Czytelnikami Pop-up Modo, Warszawa 13.02.2016 rok. Fot. Paweł Janas

Spotkanie z Czytelnikami w  Pop-up Modo, Warszawa, 13.02.2016 rok. Fot. Paweł Janas

Spotkanie z Czytelnikami w Pop-up Modo, Warszawa, 13.02.2016 rok. Fot. Paweł Janas

Na spotkaniu pojawili się projektanci oraz piękne, jak zawsze, modelki Jerzego Antkowiaka „Pełcia” i „Perkosia”. Zdjęcie jednej z nich w stroju Domu Mody Antkowiak jest ozdobą książki. Dziewczyna jest wciąż tak samo cieniutka jak niteczka i piękna spokojną urodą.

Blond-piękność to "Pełcia", modelka Jerzego Antkowiaka, której zdjęcie ozdabia książkę "Antkowiak. Niegrzeczny chłopiec polskiej mody". Spotkanie z Czytelnikami Pop-up Modo, Warszawa, 13.02.2016 rok. Fot. Paweł Janas

Blond-piękność to „Pełcia”, modelka Jerzego Antkowiaka, której zdjęcie ozdabia książkę „Antkowiak. Niegrzeczny chłopiec polskiej mody”. Spotkanie z Czytelnikami Pop-up Modo, Warszawa, 13.02.2016 rok. Fot. Paweł Janas

Jerzy Antkowiak i "Pełcia" w stroju projektu Jerzego dla Domu Mody Antkowiak. Fot. JANUSZ SOBOLEWSKI

Jerzy Antkowiak i „Pełcia” w stroju projektu Jerzego dla Domu Mody Antkowiak. Fot. JANUSZ SOBOLEWSKI

W czasie godzinnej pogawędki jednym z tematów była droga Jerzego Antkowiaka do Mody Polskiej i okoliczności zatrudnienia go przez Jadwigę Grabowską. Tak wspomina to w książce „Antkowiak. Niegrzeczny chłopiec mody polskiej”.

„Jerzy Antkowiak po raz pierwszy zetknął się z Modą Polską przypadkiem w 1960 roku. Po przeprowadzeniu się do Komorowa, a w Pruszkowie w sklepie spółdzielni Społem dekorował wystawy z … modą! Wstąpił do Związku Plastyków Polskich i kręcił się po mieście w poszukiwaniu czegoś ciekawszego do roboty. Tak trafił na wystawę Instytutu Wzornictwa Przemysłowego, zorganizowaną w Pałacu Kultury i Nauki. Nagle …

„Usłyszałem jakiś szum, oklaski. Pokaz mody – pierwszy w życiu. Ziemia odjechała mi spod nóg … Modelki na wybiegu. To Moda Polsk! Wtargnąłem do garderoby … Zakochałem się od pierwszego wejrzenia. Zrozumiałem, że chce tu pracować do końca życia. Nie zdawałem sobie z tego sprawy, kim jest pani Grabowska i nakłamałem, że kocham modę i od lat staram się projektować. Kazała mi przynieść to, co stworzyłem”. Pojechał do domu i przyznał się żonie do tego, co zrobił. Opowiedział detalicznie jak nakłamał oraz dodał, że zamierza przedstawić swój „dorobek” szefowej Mody Polskiej. Danusia przestrzegła go żeby sobie odpuścił, bo „się doigra”. Nie usłuchał jej rad. Na szczęście! Usiadł przy biurku i w jedną noc narysował projekty kilku ubrań. Aby wyglądały na prace powstające w dłuższym czasie postarzył je: poplamił kawą, upuścił popiół z papierosa, czymś zabrudził… I poszedł na Warecką do Jadwigi Grabowskiej z „dziełami” pod pachą. Jednak pani Jadwiga nie zapamiętała młodego plastyka, którego „poznała” w rozgardiaszu po pokazie. Został więc odesłany z kwitkiem. Nie odpuścił. 

Czy rzeczywiście tak bardzo nakłamał wówczas w sprawie miłości do mody, jak stale do tej pory o tym mówi? Otóż NIE! Ta barwna anegdota, w której jest wiele prawdy, jednak nie mówi wszystkiego. Ubrania, styl i elegancja fascynowały go do dawna. Dowód? W ilustrowanych listach, które pisał do żony, oprócz informacji o dziecku, rodzinie i sąsiadach były także projekty strojów stworzone dla Danusi wraz ze szczegółowymi opisami jakie kupić do nich dodatki. Ba! Znajdowały się w nich także porady dotyczące fryzury i makijażu. A także nieśmiałe jeszcze prognozy dotyczące trendów, które będą obowiązujące w danym sezonie.

 17 sierpnia 1958 roku (sobota) Jurek Antkowiak  napisał do żony.

„Śniłaś mi się dzisiaj jako miss korali. Miałaś ich całe kolekcje, a wszystkie długie, egzotyczne, kilka razy zwisające. W przyszłym roku obiecuje Ci narobić mnóstwo różnych korali (…)”.

Dalej „uprzejmie donosi” o dziecku i zbliżających się imieninach ciotki Marii.

 (…) Najlepsza niespodziankę być zrobiła, jak byś przyjechała w czwartek po południu i do ciotki na imieniny byśmy poszli. Ty w szałowej kiecce, albo nawet w tej zielonej tylko na szpileczkach. (…). Jak przyjedziesz to będą akurat Zielone Świątki – jak sobie uszyjesz te szałową kieckę, to ją przywieź, tylko z tymi guzikami nie wiem, co Ci poradzić, myślę, że do sukni nie mogą być za duże …. A może to w ogóle jakieś wiązanie z boku.”

I na drugiej stronie między rysunkami strojów: „Dana na lato kto wie czy takie „niedopinane” wdzianko nie najlepsze!”.

W drugim liście z 1958 roku (nieoznaczonym datą dzienną) zakochany mąż również zajmuje się modą i strojami – także swoimi.

„Sweter całą noc moczyłam w wodzie z octem, teraz suszy się. Byłem w nim w szkole, oczywiście entuzjazm i zachwyt ogromny (moje wyznanie)”.

Na odwrocie kartki namalował farbami plakatowymi kompletny projekt stroju dla żony. Nastąpiło w nim niezwykle wyrafinowane połączenie dwóch linii wykreowanych przez Christiana Diora: „Corolle” oraz „Huit”. Pierwsza z nich charakteryzowała się szerokimi spódnicami zebranymi w wąskiej talii, druga – spódniczkami ołówkowymi z wysokim stanem. Jurek Antkowiak zaprojektował dla Danusi zestaw złożony z płaszcza i sukni wykonanych z tej samej tkaniny szafirowej w białe groszki. Na rysunku widać płaszcz z wysokim, sztywno stojącym wokół szyi kołnierzem, rękawami sięgającymi nieco za łokieć, oraz suto marszczonymi od pasa połami sięgającymi tuz przed kolana. Okrycie ma asymetryczne zapięcie. Spodnia suknia jest obcisła, z podkreśloną talią i imponującym dekoltem na plecach! Jako dodatki zaproponował czerwone długie rękawiczki ze skóry i czerwone szpileczki. Stylizację dopełniała fryzura –  włosy ułożone w wysoki kok oraz makijaż, w którym dominowały usta mocno podkreślone czerwoną szminką. Sam szyk!

Jerzy Antkowiak, jeden z pierwszych projektów modnego stroju dla Pani dany (zony). Pochodzi on z listu do żony z 1958 roku. To piękny przykład stroju w stylu Christiana Diora.

Jerzy Antkowiak, jeden z pierwszych projektów modnego stroju dla Pani dany (zony). Pochodzi on z listu do żony z 1958 roku. To piękny przykład stroju w stylu Christiana Diora.

Nic więc dziwnego, że tak bardzo uparł się na tę pracę! Przychodził kiedy tylko mógł, kręcił się po pracowniach, poznawał modelki i pracowników. Wreszcie wychodził sobie znajomość z Tulą Popławską. Obejrzała jego pracę: ”Nowy plastuś? Ojej, to byłoby wspaniale. Ja z tobą pójdę – zaoferowała się Tula – bo Grabolka znowu cię spławi”. Tak kandydat na projektanta po raz pierwszy został oficjalnie przyjęty przez szefową w siedzibie firmy. Gdy wszedł do jej gabinetu Graboletta podeszła do lustra, poprawiła swój legendarny turban i powiedziała: „Siadaj chłopczyku. Co mógłbyś zrobić dla Mody Polskiej?”. „Prawdę mówiąc, nie wiem” „Mamy jutro pokaz na Foksal w klubie dziennikarzy. Czy umiałbyś zrobić plakat, który moglibyśmy powiesić na drzwiach?”. Jurek Antkowiak niewiele miał do stracenia, za to wszystko do zyskania. Narysował prostą kreską sylwetkę dziewczyny: długie nogi, bioderko, biuścik. Jadwiga Grabowska rzuciła na to wzrokiem i zawyrokowała, że rysunek jest odpowiedni, zatem może zostać wykorzystany w czasie pokazu: „Halszka (Halina Zdziarska osobista sekretarka i szara eminencja firmy), daj mu 4 pinezki, niech pójdzie i przyczepi go do drzwi”. Po czym kazała mu napisać podanie o przyjęcie do pracy na odwrocie jakiegoś rysunku. Sama wyraziła na nim poparcie dla kandydata i kazała zanieść je do działu kadr. Tak wyglądał debiut Jerzego Antkowiaka w Modzie Polskiej.”

Agnieszka L. Janas, Jerzy Antkowiak, spotkanie z Czytelnikami w Pop-up Modo, 13.02.2016 rok. Fot. Paweł Janas

Agnieszka L. Janas, Jerzy Antkowiak, spotkanie z Czytelnikami w Pop-up Modo, 13.02.2016 rok. Fot. Paweł Janas

Agnieszka L. Janas, spotkanie z Czytelnikami w Pop-up Modo, Warszawa, 13.02.2016 rok. Fot. Paweł Janas

Agnieszka L. Janas, spotkanie z Czytelnikami w Pop-up Modo, Warszawa, 13.02.2016 rok. Fot. Paweł Janas

Spotkanie z Czytelnikami w Pop-up Modo, Warszawa 13.02.2016 rok. Fot. Paweł Janas

Spotkanie z Czytelnikami w Pop-up Modo, Warszawa 13.02.2016 rok. Fot. Paweł Janas

Mojemu kochanemu Mężowi Pawłowo serdecznie dziękuję za zdjęcia.